COŚ WIĘCEJ

cos wiecej

Zanim zdjęcie trafi do kręgu ulubionych, muszę się dobrze na nie napatrzeć. Najpierw na monitorze, potem na małej odbitce nad biurkiem. Jeśli się znudzi, jestem bezwzględny. Ta fotografia powstała osiem lat temu. Od pięciu lat wisi na ścianie, za szybą, w ramie. I wciąż chce mi się na nią patrzeć.

Gdy go spotkałem – leżał. Wyglądał jak wycieńczony żołnierz, który nie ma siły, by dalej się czołgać. Pomogłem mu wstać, wyprostował się. Wyglądał nawet, jakby nabrał sił. Wyczułem dziwne napięcie, jakby czegoś ode mnie chciał. Nie miałem zamiaru zostawać dłużej, przecież dopiero rozpoczynałem wędrówkę.

Teraz w tym miejscu jest szeroka droga, wkrótce pewnie asfaltowa. Powstanie tu wielkie osiedle. Po prawej jednorodzinnych domków, po lewej będą bloki, sklepy i szkoła.

Na odczepnego zrobiłem jedno zdjęcie. Nie wiem, czy właśnie na tym mu zależało.

Może chodziło mu o coś więcej?

 

PRZYWIĄZANIE
POCIĄG