POCIĄG

image

Nie będzie to przebój internetu. Ani łatwe, ani piękne. Szare, brudne, rozbiegane, może nawet smutne. Nie pop, nastrojowe inaczej. A jednak dość osobliwe, może nawet intymne. Moje.

Nie byłem zadowolony z efektu, pojechałem po raz drugi. Spędziłem więcej czasu. Dziury w drodze, smród spalin, plamy topniejącego śniegu. Ulicą ciągnęła kawalkada zmęczonych ciężarówek. Ruch zamierał czasami, bym mógł zrobić zdjęcie pędzącemu pociągowi relacji Warszawa – Poznań.

Kocham ją od pierwszej klasy liceum, od pierwszego aparatu. A nawet wcześniej, gdy odkrywałem ją z ojcem w prowizorycznej ciemni. Na początku nie myślałem jednak o niej poważnie. Dopiero później pojawiało się pytanie. Serce czy rozum. Studia na politechnice, zarządzanie, ekonomia. Wybierałem odpowiedzialność, krawat. Naprawdę się starałem. Zbyt normalny jak na artystę, zbyt rozwolniony na ekonomistę. Czasami myślałem, czy nie pójść prosto.

Czekając na pociąg jadłem suchą bułkę przegryzając kiełbasą ze sklepu obok. Brakowało tylko kiszonego ogórka. Pasowałby do wszystkiego. Większość pojazdów jechała w prawo, od czasu do czasu ktoś, tak jak ja, odbijał w lewo.

 

COŚ WIĘCEJ
RÓWNOWAGA