SANSARA Nepal · fotografia i tekst Wróć do cyklu ×
Sansara

Sansara

Hotel Parkland w Chitwan przeniósł mnie na dwa dni w czasy kolonii brytyjskiej. Hamaki, kawka, uprzejmi ciemnoskórzy kelnerzy. Wokół dżungla, a w niej tygrysy, nosorożce, słonie, krokodyle. Raj dla bogatych myśliwych. Wyszukane jedzenie, bujna roślinność, magnolie, świątynie dumania. Jakby czas się zatrzymał. Do tego olbrzymie kępy marihuany przy drodze we wsi.

Chodząc po hodowli słoni zrobiłem przerwę. Od turystów, zapachu wnerwionych słoni przywiązanych do drewnianych kolumn. Skryłem się w zaciszne zakamarki, zaplecze, tam, gdzie obsługa paliła i oglądała telewizję.

Teraz, gdy patrzę na tę fotografię, myślę o sansarze. Przenikaniu, przeplataniu, ciągłym przeistaczaniu istnień. O nieubłaganym upływie czasu. Cyklu życia i śmierci.

W Chitwan, w "sercu dżungli”.