WIOSNA

Moja ukochana zgubiła kiedyś ślubną obrączkę, przeszukaliśmy mieszkanie, okolicę, sprawdziliśmy nawet basen. Nigdzie.

Wracając z Suwałk po wernisażu postanowiłem zacząć od Turowa. Idąc ośnieżonym nasypem odczuwałem przenikliwe zimno. Gdy zdejmowałem na chwilę rękawicę by wykonać zdjęcie, myślałem o tym jak znosili mróz ludzie w obozach. 
Kiedy robiłem to zdjęcie, tak zimno już nie było. Wychodzące co i rusz słońce zapowiadało nadchodzącą wiosnę. Przeszedłem już cały, pięćdziesięcioośmiokilometrowy tor i wiedziałem gdzie stanąć, by wykorzystać panujące warunki. Byłem tu już pierwszego dnia z Edkiem, potem na piechotę, samochodem i pociągiem wielokrotnie. Z sosnową bramą, destabilizującym drzewem i wiatrem.

Miesiąc po wydarzeniu z obrączką popsuł mi się komputer. Ostrożnie stawiając kroki, po śliskiej powierzchni topniejącego chodnika, dotarłem do samochodu. Miałem zawieźć komputer do naprawy. Stawiając go na ziemi, dostrzegłem ją. Czekała na mnie tam, gdzie zgubiła ją zima. 

Wiosna, będzie dobrze.

HERKULES