SPEŁNIENIE

Miało być o Van Goghu, Jobsie i pracy. Także o tym, że pod wpływem dwóch książek i filmu, dokonałem kiedyś śmiałego zwrotu w kierunku pasji. Że nie szło mi pisanie, dlatego w kieszeni śnieżnobiałego uniformu, wypranego w dziewięćdziesięciu pięciu stopniach, zacząłem dyskretnie nosić niewielką fotografię.

To było święto wieńczące fotograficznie dobry rok. Dwa wernisaże, dzień po dniu. Nocleg w hotelu z basenem, radio, telewizja i plener daleko od domu. Być może to tylko moja spragniona wyobraźnia, wpadając w sidła pareidolii zapełniła dwie rolki negatywu. Po latach poszukiwań wiem, że nie dotarłem tam przypadkiem. Miałem zarejestrować, pokazać i pytać. Mech? czy beton, jednego z budynków dawnej fabryki benzyny syntetycznej w Policach, chciałby stanowić coś więcej?

Pięć dni po tym, jak w uznaniu za dokonania artystyczne, otrzymałem w moim rodzinnym mieście nagrodę od prezydenta, podpisałem umowę o pracę w firmie medycznej. Stabilnie, spokojnie, bezpiecznie. Pożytecznie. 

PRZYJACIEL