SKALA

skalaKadr przecięty po skosie wielką ciemną plamą właściwie powinien się walić. Odsłonięta struktura skał dodała jednak górze nieco lekkości, dodatkowo intensywny cień z prawej dociążył obraz powodując, że się nie wywraca.

Jak blisko zagrożenia mogą żyć ludzie? Z tej perspektywy widzimy nieco przekłamany obraz ukazujący wioskę Kagbeni bezpośrednio u podnóża urwiska. Przecież te głazy kiedyś spadną! Na szczęście w rzeczywistości wioskę od spadających skał chroni spore koryto rzeki Kali Gandaki. Chroni? Chyba jednak nie. To właśnie rzeka jest największym zagrożeniem tej miejscowości. To ona w porze monsunu zamienia się w żywioł, który z każdym rokiem podgryza urwisty brzeg. To ona grozi, ale i nawadnia, użyźnia ziemię – daje przetrwać. Oprawca i żywiciel jednocześnie. Jakże nietrudno w takich okolicznościach o związek z tytułową wędrówką dusz.
Tę fotografię warto zobaczyć w dużym formacie. Skała wydaje się być potężna, droga – zygzak wspinająca się na nią, długa i ciężka do przejścia. Z całym swym majestatem i ogromem jest jednak tylko niewielkim wzniesieniem w porównaniu z górami jawiącymi się w oddali.

Oglądałem to zdjęcie wielokrotnie w sporym przybliżeniu na monitorze komputera, zdawało mi się, że znam każdy piksel i ziarno. W odpowiedniej skali widać człowieka idącego jedną z dróg we wsi. Jakież było moje zdumienie, gdy wskazując go zwiedzającym podczas wystawy dowiedziałem się o ludziach, którzy w wiosce na boisku grają w tym czasie w piłkę.

Aby zrobić to zdjęcie musiałem zejść ze szlaku i sporo nadłożyć drogi. Warto było. Zrobiłem z tego miejsca trzy foty, których nigdy nie zapomnę. Gdy skończyłem, zrobiło się późno – więc poszedłem na skróty. Na przełaj, bez drogi. Sam. Sypkie zbocze wciągało buty ale pozwalało sunąć razem z gruzem w miarę bezpiecznie w dół. Towarzyszyło mi dziwne uczucie psucia Himalajów. Jakbym brudnym palcem dotykał obrazów w muzeum albo buszował w zbożu.

 

TAJEMNICA
ŁOWCY