MNIEJ

Czy zdążył ukisić grzyby? Zabierając się do pisania, uczepiłem się jednej z pierwszych myśli po niedawnej śmierci mojego ojca. Po blisko dwóch miesiącach dotarło do mnie, że był moim pierwszym nauczycielem fotografii. Pewnie z czasem podobnych myśli pojawi się więcej.

Dym snujący się w oddali po zaoranych, zimnych już mazurskich polach, dawał nadzieję na uchwycenie wreszcie czegoś ulotnego. Dojazd do jego źródła okazał się zadaniem wymagającym, jednak samo celu osiągnięcie – ludzkim zawodem. Palący się stos, dokarmiany co chwilę przez strwożonego moją obecnością mężczyznę, pożerał stare beczki, styropian, butelki i torby foliowe. Po chwili pojawiła się też groźna gęba właściciela mercedesa, który powiadomiony telefonicznie przez człowieka, przyjechał mnie stamtąd przepędzić.

Marzy mi się żyć tak, by nie truć. Nie psuć, nie smrodzić, nie zostawiać smutnych cywilizacyjnych odpadów. Może prócz kilku nowych fotografii.

CZARNA OWCA