CZARNA RZEKA

czarnarzeka

Tym razem bez komentarza. Nie będę przecież pisał o tym, że korytem po lewej, przez bród właśnie przedarła się ciężarówka. Że przez środek biegną ślady innej. Że na dole, po drodze jadą motocykliści. Przecież to widać.

Widać teraz, zwłaszcza na dużej fotografii. Wtedy, gdy stałem na zboczu góry, patrzyłem tylko na rzekę, a właściwie leniwą, rozświetloną jej namiastkę. Czułem na policzkach wiatr, zmęczenie i że powinienem się spieszyć, by zdążyć przed zmrokiem.

Nie miałem ochoty, usiadłem i chciałem zapalić. Kali Gandaki – Czarna Rzeka. Widać. Oczywiście.

WSPOMNIENIA
AUTOBUS