JAK WINO

Kilka długich rozmów podczas nepalskich wędrówek nie dały rezultatu. Kompan obstawał przy swoim, że dobra fotografia to taka, która mu się podoba. Bliski poddania, porównałem fotografię do wina. Moja ignorancja, w kontrze do jego wiedzy i uwielbienia trunku zaowocowała nagłym przewrotem. Nawet zrozumieniem.

Wracając z targów fotografii wdałem się mimochodem w rozmowę z taksówkarzem. Myślał podobnie jak mój partner z wyprawy. Nie miałem czasu na tłumaczenia, a że przyleciałem z Paryża, też poczęstowałem go winem. Poskutkowało.

Znalazłem go zbaczając nieco z wąskiego toru. Mimo niezbyt przyjemnej aparycji poczułem sympatię, a nawet pewną bliskość. 

Ostatnio nowo poznana znajoma stwierdziła, że to smutne.

WIOSNA